Wdzięczność – droga do miłości

Zgodnie z tym co mówią np. ludzie tzw. „oświeconej nauki” (np. dr. Joe Dispenza) czy też tradycja praktyki jogi (w sensie praktyki medytacji, nie ćwiczeń typu hatha), i co ja choćby potwierdziłem sobie doświadczalnie, istotne są tu dwa elementy.

Przede wszystkim rozpoznanie, że uczucia nie potrzebują myśli. Tak na co dzień łączymy je związkiem przyczynowo – skutkowym. Jeśli kochać to kogoś za coś, jeśli być wdzięcznym to komuś za coś. To naturalne bo żyjemy uwikłani w myśli, uwikłani w czas, w historie, zdarzenia. Podczas gdy uczucia, te głębokie są bardziej naszymi stanami jako całości, ciała-serca-umysłu-duszy. Bardziej można mówić tu o pewnej homeostazie naszej całości czyli naturalnym stanie tych elementów każdego w sobie jak i w jedności. Jednym z kluczy zatem jest rozpoznanie natury myśli oraz od warunkowanie się od ich ciągłego przetwarzania. Np. poprzez techniki relaksacji i podstawowych medytacji uważności.

Gdy trochę już uwolnimy się od tego kieratu warto wybrać jakieś jedno uczucie jako to które otworzy drogę do serca i stanie się jakby przewodnikiem. To jest ten drugi element.

Ja rekomenduje Wdzięczność. Jest to bardzo ważne uczucie, dowiedziono, że jego odczuwanie istotnie zmienia biochemie ciała, reguluje gospodarkę hormonalną, zmienia strukturę i ilość neuroprzekaźników w mózgu. Jest też, moim skromnym zdaniem, bardziej poręczne na początek niż miłość która ma po prostu wiele warstw. Wdzięczność jest dosyć prosta. Zatem po prostu zacząć kontemplować wdzięczność. Na początku można się wspierać pewnymi pojęciami typu wdzięczność życiu za każdą chwilę, wdzięczność do Duszy/Źródła/Boga/Życia/Uniwersum – co kto preferuje. Na początku to będzie idea ale z każdym tygodniem praktyki wdzięczności coraz bardziej będziemy czuć osadzenie tego w sercu, w ciele. Do kontemplacji dodajemy zachowanie jakie powinno wynikać z wdzięczności. Reakcje wobec innych. W ten sposób stopniowo „wczytujemy w wodę ciała” nowe „kody”. Zmienia się nasza homeostaza. Z czasem odkryjemy że wdzięczność po prostu jest obecna. Nieukierunkowana. Jako stan ducha niezależny od czynników zewnętrznych i wewnętrznych. Tu uwaga, bo postępujące otwarcie serca, otwiera też nas na inne uczucia, może pojawić się tęsknota, smutek, wcześnie chowane za tarczami myśli. Nie ma co się tego bać. Po prostu cokolwiek się pojawia naszą reakcją powinna być wdzięczność. Można sobie na początku tłumaczyć że to lekcje życia, doświadczenia pozwalające rozwinąć nas, poznać siebie etc.

Istotne jest jednak z czasem odkrycie że te myśli nie są potrzebne by odczuwać wdzięczność. Z czasem okaże się że to myśli właśnie dodają do takich uczuć jak smutek czy tęsknota kwalifikatory „dobre uczucie” czy „złe uczucie” i po prostu to zostawiamy. Stajemy się uczuciowo swobodni, nie boimy się czuć tego co akurat się w nas pojawia. Wszystko staje się bezwarunkową wdzięcznością. A proszę wierzyć, niebawem z tej prostej bezwarunkowej wdzięczności zrodzi się po prostu bezwarunkowa miłość, do siebie, do ludzi, do świata, do życia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: